Войти
запомнить меня
или

Книги - 297303 Жанры - 263 Авторы - 66370 Серии - 6302 Пользователи - 85536




Na stanowisku nawigacyjnym w sterówce paliło się już światło, a Gleb Bauer siedział nad otwartym atlasem gwiezdnym. Kapitan stał przy pulpicie i słuchał przez intercom raportu pierwszego mechanika. Potem powiedział:

— Trzeba zrobić tak, żeby starczyło. Nie możemy sobie pozwolić na spóźnienie.

— Cześć, doktorze — powiedział Gleb.

Pawłysz zajrzał mu przez ramię i na rozkładówce atlasu gwiezdnego dostrzegł stereoskopowe zdjęcie planety. Przez wiry cyklonów przebijały błękitne i zielone plamy.

— Co się stało? — zapytał cicho, żeby nie przeszkadzać kapitanowi w rozmowie.

— Zabieramy chorego. Pilne wezwanie — odparł Bauer. Kapitan wystukiwał na klawiaturze kalkulatora dane, które przekazali mu mechanicy.

— Powinno się udać — powiedział wreszcie.

Odszedł od pulpitu i wskazał Pawłyszowi sfatygowany „kapitański” fotel, w którym sam nigdy nie siadał, ale zawsze proponował podwładnym. „Znaleźć się na fotelu” oznaczało poważną i nie zawsze przyjemną rozmowę.

— Zechce pan usiąść i przeczytać, co od nich dostaliśmy. Wprawdzie niewiele tego, ale wystarczy, żeby zorientować się w sytuacji.

Pawłysz zaczął wertować niebieskie taśmy grawigramów.